— Cześć, dziewczyny! — zawołała Alex, gdy wbiegała do stajni. Anne wraz z Lisą podeszły do niej. — Hej, Alex! — przywitała się Lisa po czym się odwróciła i poszła do boksu Starshine'a. Dziewczyna, nieco zakłopotana, otworzyła usta, aby coś powiedzieć, lecz jej przyjaciółka jej przerwała. — Nie martw się, ciągle ma taki nastrój, od kiedy Linda zniknęła. — Anne, zmartwiona tym, że Alex posmutniała słysząc te słowa, objęła ją ramieniem. — Jak to zniknęła? — wykrzyczała dziewczyna, po czym wyszarpała się z objęć przyjaciółki i pobiegła w stronę boksu Meteora. Nie było go tam. — Alex.. — zaczęła Anne, lecz gdy odpowiedzią była cisza, zaczęła swoją opowieść. — Linda wyjechała z Meteorem na przejażdżkę w okolice Srebrnej Polany. Nadal nie wiemy, co się z nimi stało, lecz jutro planujemy wyjechać na poszukiwania. Skoro przyjechałaś, za chwilę ustalimy, kiedy i jakie miejsca będziemy przeszukiwać, a ty teraz idź się rozpakować. — mówiła powoli Anne, z widocznym w głosie zaniepokojeniem. — Okej, zawołaj mnie, kiedy będziecie gotowe — rzuciła Alex i poszła w stronę swojego mieszkania. Anne weszła do stajni i ruszyła w stronę Lisy. — Pomożesz mi wyczyścić Starshine'a? — spytała się przyjaciółki dziewczyna. — Jasne — odpowiedziała jej Anne i zaczęła czyścić mu sierść. Godzinę później, gdy Concorde oraz Starshine zostały osiodłane, Lisa wyszła przed stajnię prowadząc swojego konia i zatrzymała się. — Przytrzymasz mi go? — spytała się proszącym wzrokiem Anne, lecz ta skinęła głową i wzięła od niej wodze. — Okej — odparła krótko dziewczyna. Lisa, widząc to, pobiegła w stronę mieszkania Alex. — Tin-Can na Ciebie czeka — krzyknęła przez okno. Czekając chwilę, w końcu ruszyła z dziewczyną w stronę stajni. Alex, widząc swojego konia, podbiegła i go pogłaskała, po czym wsiadła i pozostałe dziewczyny zrobiły to samo. — Alex pojedzie przeszukać Dolinę Złotych Wzgórz, Lisa przeszuka Srebrną Polanę, a ja pojadę w stronę Rzeki Południowego Srebra. — powiedziała szybko Anne i ruszyła. Lindę obudził ciepły oddech Meteora, który trącał nosem jej twarz. — Hej, Meteorze! — pogłaskała go po jego aksamitnym nosie i wstała. Wtedy przed jej oczami ukazał się widok, który nie był otaczającym ją.. była to wizja. Galopowała ścieżką, wciąż popędzając swojego gniadosza. Przed nią pojawiła się jaskinia. — Musimy jechać do Szeptu Aideen... — mruknęła pod nosem, po czym wizja się przerwała. Wsiadła na Meteora i ruszyła. — Dalej! — krzyknęła, po czym jej koń przyspieszył. Alex galopowała po ścieżkach Doliny Złotych Wzgórz. Nigdzie nie widziała chociażby drobnego śladu tego, że Linda mogła tędy przejeżdżać. — Jak mamy ją odnaleźć? W końcu Jorvik jest taki wielki... — szepnęła do Tin-Cana. On w odpowiedzi prychnął i przyspieszył. Wtem usłyszała szum za swoimi plecami. Oglądnęła się w tył, a widok ją przeraził. — Biegnij Tin-Can! — krzyknęła, popędzając swojego wierzchowca. Szybko pobiegli w stronę Kopalni Srebrnej Polany, w panice wciąż przyspieszając. Po chwili znaleźli się tam, i zobaczyli konia. Był gniady, a obok niego siedziała ciemnowłosa dziewczyna. — Linda! — krzyknęła, kierując się w jej stronę.