— Halo...? — wystraszona dziewczyna obróciła się i spojrzała za siebie. Zauważyła dziewczynę galopującą na koniu, który wyglądał znajomo. Gdy koń oraz jeździec się zbliżali do niej, ona zauważyła, że zna dziewczynę. — Alex! — wstała i pobiegła w stronę Tin-Cana, konia Alex. — Lindo, martwiłyśmy się.. Dlaczego nie wróciłaś do Stajni Jorvik? — zdziwiona Alex niecierpliwie trzymała wodze swojego wierzchowca, który prychał w stronę Meteora. — Cóż, to długa historia.. Opowiem Ci po drodze — oznajmiła powoli Linda, tonem, który nie przyjmuje odmowy. Alex niechętnie kiwnęła głową. — Wsiądź na Meteora, jedziemy — powiedziała. Linda pobiegła w stronę swojego wierzchowca, złapała wodze, wsadziła nogę do strzemienia i szybkim ruchem znalazła się na grzbiecie. Ruszyła, a gdy dojechała do Alex, ta zrobiła to samo. — A więc.. Galopowałam na Meteorze koło Kopalni Srebrnej Polany — zaczęła. —Wtedy przed oczami mignęły mi różne obrazy, pokazywały mnie i Meteora spadającego w przepaść, i wtedy otworzyłam oczy, i spadaliśmy. Był przerażony, biedak.. Usnęłam na jego grzbiecie, a gdy się obudziłam, leżałam na ziemi, a on obwąchiwał mi twarz. — zaśmiała się, po czym znów wróciła do swej opowieści. — Ja wstałam, i znaleźliśmy schody. Było wejście dla koni, więc weszliśmy na górę i znaleźliśmy się tutaj. — ostatnie zdanie powiedziała wolniej, niż resztę, pokazując, że skończyła mówić. — No, to.. musimy jechać do Srebrnej Polany właśnie w okolicach Kopalni, a wraz z Lisą pojedziemy nad Rzekę Południowego Srebra, po Anne. — rzekła Alex, spoglądając tajemniczo na Lindę. — Okej — powiedziała szybko jej rozmówczyni. Po około godzinie drogi zauważyły dziewczynę na koniu. Miała ciemno-różowe włosy i jechała na białym niczym śnieg koniu, z niebieską grzywą i ogonem. — Lisa, chodź tu! — krzyknęła Linda, na co jej przyjaciółka od razu zawróciła. — O, cześć, Linda! — powiedziała. — Widzę, że Alex Cię znalazła. Gdzie Anne? — Lisa mówiła szybko, z niespodziewanym entuzjazmem. — Spokojnie, spokojnie! — zaśmiała się Linda. — Jedziemy po Anne, ale najpierw znaleźliśmy Ciebie, dlatego teraz jedziemy razem. — mówiła Linda, po czym westchnęła. Meteor prychnął, a ona go pogłaskała. Po chwili jednak przed jej oczami pojawiły się obrazy. — Wizja.. — mruknęła pod nosem, po czym skupiła się i zaczęła przyglądać się obrazom. Wtedy usłyszała krzyk Lisy. — Starshine! — wołała dziewczyna, a z jej oczu leciały łzy. Jej koń leżał na ziemi. — Złamał nogę.. Nie uratujemy go — ostatnie trzy wyrazy powiedziała szeptem. Wtedy usłyszała w swojej głowie głos. — Ty możesz go uratować. Zaśpiewaj, a stanie się cud. — ta myśl pochłonęła Lisę. Postanowiła spróbować. Dotknęła jego rannej nogi i zaczęła śpiewać. — I see stars, stars, stars in your eyes, I go far, far, far away now. Please take me to places where I long to be, I know there is something there waiting for me — przerwała, kiedy Starshine wstał. Ona zrobiła to samo i go przytuliła. — Mój kochany.. — szepnęła do niego, a gdy jej ostatnia łza dotknęła jego szyi, w niebo wzleciały małe gwiazdki. — Niemożliwe.. — szepnęła Alex, lecz tą chwilę przerwała Linda. — Musimy jechać do Anne — powiedziała dziewczyna i ruszyła.
BY DREAMELLY